Travellerspoint Blogi z podróży

...

...

W tym miejscu chcialem napisac o wszystkim co spotkalo nas w drodze powrotnej, ale dotarlismy do Czech i skosztowalem Absyntu. Moze jak sie ogarne to cos napisze. Wiem jedno... bede staral sie o reparacje od rzadu czeskiego za zniszczona watrobe.

Wysłane przez gibon 00:41 Kategoria Czechy Komentarze (0)

Krk

Jestesmy na wybrzerzu. Jest strasznie goraco. Do tego niesamowity ruch samochodow... to nie jest kraj dla rowerzystow.
Nie wiem jakim cudem, ale dotarlsimy do wyspy Krk. Codziennie spimy na innym campingu szukajac dla siebie najlepszego miejsca. Widokowo jest pieknie. Nurkujemy w krytalicznie czystej wodzie i podziwiamy podowdny swiat. Niestety na ladzie nie ma tu za duzo do roboty. Nasza sytuacje najlepiej opisuje jedno slowo... niemasiezkimnajebac.
Za nami polowa wyprawy. Wlasciwie przestalem liczyc dni i nie wiem jaki jest dzien tygodnia... calkowity luz. Wiem jedynie ze jutro zaczyna sie droga powrotna. Myslimy zeby zachaczyc o Lubljanie, ale nie wiadomo co z tego wyjdzie.

Wysłane przez gibon 09:42 Kategoria Chorwacja Komentarze (0)

Zagrzeb

Chorwacja

Od granicy Chorwackiej narzucilismy ostre tepo i w 5 h dojechalismy do Zagrzebia pokonujac 120 km. Posatnowilismy przenocowac w miejscowzm hostelu. Miasto zajebiste... sam hostel jeszcze bardziej. Poznalismy mase ludzi z Francji, Irlandi, Kanady, Belgii, Niemiec i samej Chorwacji. Jak narazie byla to nalepsza impreza w calej wyprawy. Pilismy cala noc. Sloma pokazal co potrafi robic najlepie. W zasadzie dziwie sie jak przezyl ten wieczor. Nastepnego dnia na ostrym kacu wsiedlismy w pociag i pojechalismy do Rijeki.

Wysłane przez gibon 09:32 Kategoria Chorwacja Komentarze (0)

Ucieczka z Wegier

swieto ksiecia

Czy wiecie ze Ksiaze Melanzu ma urodziny, a dzien puzniej imieniny? Nie bylo rady musielismy popic.
Ludzie nad Balatonem okazali sie bardzo w porzadku. Drugiego, ostatniego dnia pobytu pilismy z zapoznanymi wegrami z Budapesztu. Bylo dobrze, bo Slomce az rece powykrecalo. Poznalismy jedyna ladna mieszkanke Wegier... poza nia nie bylo wlasciwie na czym oka zawiesic. Postanowilismy wiec uciekac z tego kraju jak najpredzej i dojechac do granicy koleja. Przy wyjezdzie z campingu okazalo sie ze jego wlasciciel bardzo lubi Kubice, wiec dostalismy znizke w wysokosci 600 forintow na glowe plus po piwie do reki.
I jeszcze jedno... cofam to co powiedzialem o Balatonie. Miejscami jest tu jak w Beverlly Hills... zajebiscie.DSC04514.jpgDSC04577.jpgDSC04599.jpg

Wysłane przez gibon 09:17 Kategoria Węgry Komentarze (0)

Madziaria

szekemereszegarsza...

Ja sie pytam co to za jezyk ?! Jestesmy juz u Madziarow. Na wsiach nie sposob sie porozumiec w zadnym jezyku. Nie pomaga angielski, niemiecki, francuski, ani moj udawanz rosyjski. Zmienil sie rowniez krajobraz. Nie ma gor, wioski nabraly bardziej poludniowego charakteru.
Wczoraj po raz pierwszy spalismy na dziko, gdzies na polanie pomiedzy lasem. Widac bylo biegajace zajace, sarny i jeden okaz deawo fso polonez w wersji pickup. Dzisiaj spalismy natomiast na campingu nad Balatonem. Marnie tutaj, ale Slomce sie podoba. W koncu jest sie gdzie umyc i wykapac, ale Krol Higieny zdaje sie tego nie zauwazac.
Wczoraj piewszy raz mocniej popilismy bo Slomka miał urodziny. Disiaj lekki kac i szwedamy sie po miasteczku. Bedziemy chyba szukac jakiegos pociagu do granicy z Chorwacja, zeby spedzic wiecej czasu nad Adriatykiem. Jest goraco... wczoraj bylo chyba ze 35 stopni.
SS850069.jpgSS850249.jpg

Wysłane przez gibon 01:53 Kategoria Węgry Komentarze (0)

(Wpisy 1 - 5 z 8) Strona [1] 2 »