Krk
12.08.2008
Jestesmy na wybrzerzu. Jest strasznie goraco. Do tego niesamowity ruch samochodow... to nie jest kraj dla rowerzystow.
Nie wiem jakim cudem, ale dotarlsimy do wyspy Krk. Codziennie spimy na innym campingu szukajac dla siebie najlepszego miejsca. Widokowo jest pieknie. Nurkujemy w krytalicznie czystej wodzie i podziwiamy podowdny swiat. Niestety na ladzie nie ma tu za duzo do roboty. Nasza sytuacje najlepiej opisuje jedno slowo... niemasiezkimnajebac.
Za nami polowa wyprawy. Wlasciwie przestalem liczyc dni i nie wiem jaki jest dzien tygodnia... calkowity luz. Wiem jedynie ze jutro zaczyna sie droga powrotna. Myslimy zeby zachaczyc o Lubljanie, ale nie wiadomo co z tego wyjdzie.







